Tu mnie znajdziecie :)

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

"Psy z Rygi"-Henning Mankell ♥ | Na kłopoty... Kurt Wallander

poniedziałek, 18 marca 2019

Autor-Henning Mankell
Tytuł-"Psy z Rygi"
Gatunek-kryminał
Liczba stron-312
Wydana-2012
Ocena-10/10




















Witajcie w kolejnym wpisie. Tym razem czas podzielić się wrażeniami z mojego drugiego spotkania z twórczością pisarza, który od samego początku zawładnął moim sercem. Nie mogę przeboleć faktu, że nie ma go już z nami zaledwie od kilku lat. Pisarz, który dla mnie jest i będzie mistrzem w swoim gatunku. Wy uwielbiacie Stiega Larssona, ja przepadłam bez reszty w prozie Henninga Mankella, który jest dla mnie niedoścignionym królem szwedzkiego kryminału. Czas na drugą odsłonę dosyć długiego cyklu z komisarzem Kurtem Wallanderem. Opinie bywają różne. Jaka jest moja? Zapraszam na wpis.


Szwedzkie miasteczko Ystad, luty 1991. Komisarz Kurt Wallander oraz jego najbliżsi współpracownicy otrzymują informację o zupełnie niecodziennym, nietypowym i makabrycznym odkryciu. W wyrzuconym przez morskie fale pontonie, na odludnej plaży odnajdują dwóch, młodych, elegancko ubranych mężczyzn. Jak się wkrótce okazuje, obaj należeli do łotewskiej mafii. Sprawa wydaje się banalna, ale to jedynie pozory, które potrafią mylić. Śledztwo zaprowadzi Kurta Wallandera na najwyższe szczeble międzynarodowego spisku. To nie tylko porachunki mafijne. W Rydze, stolicy od niedawna niepodłego kraju, komisarz będzie musiał zmierzyć się z pewnym groźnym przeciwnikiem. Kilka razy otrze się także o śmierć. Czy uda mu się rozwiązać tę zagadkę?

Powtórzę się, ale ogromnie podobała mi się postać komisarza Wallandera! To mój ulubiony śledczy. Ten tom napawa niepokojem, przeżywamy chwile grozy. Policjant musi stoczyć walkę o być albo nie być w obcym, zupełnie nieznanym sobie kraju. Jednak nawet taka perspektywa i świadomość grożącego mu niebezpieczeństwa nie pozwala cofnąć mu się przed odszukaniem sprawiedliwości, która-w jego przekonaniu-wciąż istnieje. To ona jest najważniejsza. Komisarz wyznaje zasadę typową la ojca chrzestnego. Samotnik, pracoholik, perfekcjonista, zawzięty, uparty, waleczny, odważny. Nie cofnie się przed niczym, aby rozwiązać tę pozornie trywialną zagadkę.



"Jedną ze szczególnych cech Wallandera jest to, że stale się zmienia. W ten sposób różni się od wielu tzw. bohaterów, którzy są identyczni na pierwszej i na tysięcznej stronie książki. Ja takich książek nie lubię. Interesują mnie osoby, które się zmieniają. Nikt z nas nie będzie jutro taki sam."



Tak charakteryzuje swojego bohatera autor. Rzeczywiście, jedne cechy występują u nas w większym, inne-w mniejszym natężeniu. Wszystkie stopniowo fluktuują, co powoduje zmiany okresowe lub stałe w naszym zachowaniu i psychice. Podobnie jak nie ma dwóch takich samych dni w kalendarzu, takich samych ludzi. Każdy dzień w pewnym stopniu nas zmienia. Odkrywamy coś nowego, przeżywamy rozmaite stany emocjonalne. Nic dwa razy się nie powtórzy. Życie przecieka nam przez palce, przemija w sposób dynamiczny, podobnie jak czas, na którego bieg nie mamy wpływu. Wszystko stopniowo się zmienia: otoczenie, my sami także. Owe zmiany są dla wielu twórców tak fascynujące. Dziś jesteście innymi ludźmi niż jeszcze dziesięć czy piętnaście lat temu, prawda? Podobnie sam Kurt Wallander, który z każdym mijającym rokiem nabiera życiowego doświadczenia w wielu aspektach.

Kolejnym plusem tej powieści jest język. Panuje przekonanie, że jeśli ktoś napisze kryminał, to na kartach książki panować będzie chaos, zamieszanie i bogactwo zwrotów, epitetów powszechnie uznawanych za wulgarne. Niespodzianka! Jak się okazuje, można napisać kryminał bez takiego zabiegu. Widoczny jest on szczególnie w twórczości polskich pisarzy. Podobnie jest z filmami i nie ma powodu do paniki. Mnie to nie przeszkadza, ale wiem, że niektóre osoby reagują na taki zabieg wręcz alergicznie. Często służy on również nakreśleniu niektórych cech charakteru bohatera (zobaczcie na Edmunda Osicę u Remigiusza Mroza-podobnie, nie zawsze trzymał nerwy na wodzy, a ostatecznie i tak większość czytelników się uśmiechała). Tutaj możecie odetchnąć z ulgą. Odnalazłam dodatkowo jedną cechę autobiograficzną-Henning Mankell przypisał Kurtowi Wallanderowi swój rok urodzenia (1948). Być może dlatego, że z wyżej wymienionego powodu był to bohater szczególnie mu bliski.

Jak to zwykle bywa, każda książka zawiera pewne motywy, Tutaj mamy do czynienia z obrazem zła wykreowanym przez autora na kartach powieści. Jak wiecie, zło towarzyszyło człowiekowi od początku istnienia rodzaju. Przybierało różne formy na przestrzeni stuleci. Jednych fascynowało, drugich niezmiennie inspiruje do tworzenia nowych powieści, a jeszcze inni będą go unikać, uciekać w inne zakamarki duszy. Problem polega jednak na tym, że owe zło rozprzestrzenia się po świecie w zastraszającym, wykładniczym tempie. Henning Mankell kreśli przed nami obraz państw ogarniętych chaosem (od niedawna niepodległa Łotwa), który nie napawa optymizmem, daje do myślenia, skłania do refleksji. Wiemy, że zło nigdy nie śpi, ale to my, ludzie przyczyniamy się do jego szerzenia na świecie, zamiast mu przeciwdziałać. Przerażający i smutny, ale prawdziwy wniosek. 

Powieść bardzo mi się podobała. Jest jeszcze lepsza niż pierwszy tom. Prawdopodobnie mój zachwyt będzie wzrastał z każdą kolejną pozycją. Ostatecznie nie zdziwię się, jeśli będę wobec tego cyklu bezkrytyczna. Uwielbiam Kurta Wallandera, bardzo dobrze wykreowany komisarz (mam z nim wiele wspólnych cech). Jak Wam obiecałam, na blogu pojawią się recenzje wszystkich tomów tej serii, którą czyta się po prostu znakomicie W przyszłości odnajdziecie tutaj wpis o "Białej lwicy". "Psy z Rygi" zdecydowanie Wam polecam. Dla mnie rewelacja.

1 komentarz:

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia