niedziela, 22 września 2019

„Ludzie potrafią latać”-Daniel Koziarski i inni

Autor-praca zbiorowa
Tytuł-„Ludzie potrafią latać”
Gatunek-opowiadania
Liczba stron-332
Wydana-2019
Ocena-7/10

















Czas na brutalne zderzenie z rzeczywistością. Współczesny świat wymusza na nas zabieganie. Wiecznie gdzieś się spieszymy, brakuje czasu, bo przytłaczają nas góry codziennych obowiązków. Z tego powodu nie mamy możliwości, aby zadbać o  odpowiednie relacje ze znajomymi, przyjaciółmi. W tym zabieganiu nie ma również czasu na drobnostkę - uśmiech, który nierzadko się przydaje. Dowód? Antologia opowiadań, którą recenzuję dziś dla Was we współpracy z Wydawnictwem Novae Res.



Nie jest to powieść, dlatego recenzja będzie również inna pod kątem formy. Ta książeczka zawiera dziesięć historii. Czasem szalonych i - wydawałoby się - nieprawdopodobnych. Wszystkie różne, bo napisane przez inne osoby. Mają one jednak swój wspólny mianownik - szczęście. Okazuje się, że życie może być wyjątkowe. Czasem cierpienie może przeobrazić się w iskrę nadziei. Współcześni ludzie są smutni i przygnębieni. Wynika to z ich jadowitego usposobienia, a czasem zwyczajnie z natłoku obowiązków i nieszczęść, które na nich spadają. 

Myślę, że ta antologia choć odrobinę poprawi nastrój każdemu, kto po nią sięgnie. Dodam tylko, że została ona napisana przez grono naszych najlepszych twórców. Warto tu wymienić np. Małgorzatę Wardę, Daniela Radziejewskiego, Jolantę Kosowską czy Agnieszkę Lingas-Łoniewską. Opowiadania zawarte w tej antologii nie są długie, ale potrafią wnieść w życie brakującą szczyptę radości.  Te teksty obfitują w różnorodne emocje. Jakie? Odkryjcie sami, niczego nie będę zdradzać.

Antologie mają to do siebie, że często bywają nierówne. W tej nie jestem w stanie wyróżnić żadnego z opowiadań. Być może dlatego, że prawie wszyscy piszą w gatunku, którego unikam jak diabeł święconej wody i nawet na emeryturze go nie ruszę. Nie znoszę romansów i historii obyczajowych, lukrowanych. Te na szczęście takie nie są. Nikt nie wysunął się na pierwszy plan. Moim skromnym zdaniem antologie to dobry pomysł na zapoznanie się ze stylem autora, którego jeszcze nie znamy. Być może to właśnie one będą pewnego rodzaju wstępem i przekonają nas do sięgnięcia po konkretną książkę. 

Piszę o radości, ale skoro to moje opinie, to nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła tu czegoś od siebie. Chwile szczęścia są ulotne. Czasem wystarczy chwila, żeby się załamać. U mnie one albo są, albo ich nie ma. Jak się wali, szukam nadziei. Nie widać tego po mnie i ludzie myślą, że mnie dana sprawa nie interesuje. Tutaj nie widać, ale nie wiecie, co dzieje się w środku. Ja najzwyczajniej nie przywykłam do szaleńczego okazywania emocji, uczuć. Czasem krzyknę (bo wrzeszczę rzadko), to wszystko. Nawet, kiedy jestem szczęśliwa, nie uśmiecham się zbyt często. Nie mam zamiaru zarażać tym ludzi, po prostu zachowuję się naturalnie. Ponadto nikomu nie udało się zarazić mnie optymizmem. W moim przypadku to kwestia chwili - on albo teraz jest, albo go nie ma, koniec. Nie będzie miał na to wpływu znajomy sprzed lat, który na co dzień tryska energią. Czasem sama odgrzebuję w sobie siłę, nie wiem, skąd. Po prostu cieszę się niewidocznie dla wszystkich.

Na koniec mieszana wiadomość. Nadchodzi jesień, a wraz z nią najbardziej znienawidzony przeze mnie miesiąc w całym roku - listopad. Jest to czas smutny, przygnębiający, dla mnie najczęściej płaczliwy z powodu braku wszystkiego.Na szczęście w tym roku zaopatrzyłam się w całe tabuny książek, które - mam nadzieję - okażą się wartościowe i godne polecenia. Przekonacie się o tym już w najbliższych dniach, zaglądajcie. Tę antologię polecam. Opowiadania są ciekawe, czasem nieprawdopodobne. Krótkie, więc nie zajmą Wam wiele czasu, a być może poprawią humor.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz