niedziela, 10 maja 2020

„Jest krew...”-Stephen King | NAJWIĘKSZY zawód roku! 😱

Autor-Stephen King
Tytuł-„Jest krew..”
Gatunek-groza
Liczba stron-512
Wydana-2020
Wydawnictwo-Prószyński i S-ka
Ocena-3/10
















Stephen King to nazwisko, którego żadnemu bibliofilowi nie trzeba przedstawiać. Marka sama w sobie. Pomimo niezgodności jego okładkowych rekomendacji z rzeczywistością, jest to twórca nad wyraz płodny. Z tego powodu miewa on swoje pisarskie wzloty i upadki. W tym roku oddał do rąk Czytelników nowy tom opowiadań. Czy najpopularniejszy pisarz na świecie jest w stanie jeszcze nas czymś zaskoczyć?

Najnowszy zbiór opowiadań składa się z czterech tekstów: „Telefon pana Hurrigana” - typowa opowieść o dorastaniu, dojrzewaniu oraz tajemnicy. Skrywa ją telefon pewnego starszego mężczyzny, także po jego śmierci. „Życie Chuck'a”, czyli historia o ludzkiej śmierci i końcu świata. Wraz z człowiekiem umiera nie tylko ciało i dusza, ale również własny, mały kawałek świata. „Szczur” to opowieść o pisarzu na odludziu i jego wizjach - klasyk. Wreszcie opowiadanie tytułowe - „Jest krew, są czołówki”, które stanowi rdzeń tego zbioru. Minipowieść, w której powraca, znana już Czytelnikom, Holly Gibney.

W tym tomie, niestety, żadne z opowiadań nie przykuło na dłużej mojej uwagi. Nie ma tutaj powiewu świeżości. Motywy dojrzewania są już znane Czytelnikom i przerobione na milion sposobów przez autora. Dodatkowo opowiadanie tytułowe to bezpośrednia kontynuacja kilku innych książek: trylogii  „Pan Mercedes” i wydanego niedawno „Outsidera”. Holly nie jest postacią zasługującą na uwagę. Nie mam pojęcia, dlaczego Stephen King zdecydował się kontynuować jej historię.

Jak widać, opowiadanie tytułowe jest tutaj najistotniejsze. Pojawia się jednak kolejny problem - luki. Jeśli ktoś nie zna wyżej wymienionych tytułów, zabieranie się za lekturę tego tomu nie ma najmniejszego sensu. Przeładowanie spoilerami odbiera chęć poznania tamtych książek. Najlepiej - co zawsze będę powtarzać - czytać według kolejności. Wtedy nikt w niczym się nie pogubi.

Niestety, najnowszego zbioru opowiadań Stephena Kinga nie mogę Wam polecić. Piszę to z wielkim smutkiem. Niemal wszystkie zawarte w tym zbiorze motywy już były. On nic nowego nie wnosi do twórczości pisarza. Nie daje nam możliwości stworzenia własnych, nowych interpretacji. Widnieje jako połączenie wątków z kilku poprzednich książek. Ogromna szkoda zmarnowanej szansy. Nowy Stephen King to nie zawsze dobry King. Tym razem to zdanie nabrało sensu. Jeśli ktoś lubi jego styl, moja opinia nie będzie ważna - przeczyta i tak. Nie odnajdzie tutaj jednak żadnych zaskoczeń, nie wspominając już o czystym strachu. To wszystko już było i pozostaje nam czekać na nowości.

2 komentarze:

  1. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, jakoś nie mogę się do niego przekonać, recenzja ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słucham tej książki właśnie jako audiobook :D

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń